Pokazywanie postów oznaczonych etykietą changes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą changes. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 kwietnia 2017

Nie ma Go tu!

Nie ma Go tu!
Alleluja! 

Już prawie minęła oktawa, ale nie radość ze Zmartwychwstania Pańskiego! 
Śmierć pokonana!



Chciałabym się podzielić swoim przeżyciem Triduum.
W Wielki Czwartek kiedy odmawiałam jutrznię zrodziła się we mnie bardzo prosta myśl. Niech nic innego się nie liczy, tylko On. Długo we mnie to siedziało i stwierdziłam, że na ten święty czas, tych trzech dni, chcę się pozbyć siebie. Dlatego o nic nie będę prosić, nie będę mówić o swoich pragnieniach, zostawię naukę za sobą, odłożę telefon i inne media, zostawię wszystko za sobą. A niech moje serce będzie przy naszym Panu. 

Nie było fajerwerków, nie było wielkich emocjonalnych przeżyć. Po prostu trwałam przy Nim. I na nocnym czuwaniu z Wielkiego Czwartki na Piątek. Moje serce milczało, tylko trwało, patrzyło się tylko na Niego. 


Miłość to obecność 



Nie lękaj się, bo już się nie zawstydzisz, 
nie wstydź się, bo już nie doznasz pohańbienia. (...)

Na krótką chwilę porzuciłem ciebie, 
ale z ogromną miłością cię przygarnę. 
W przystępie gniewu ukryłem 
przed tobą na krótko swe oblicze, 
ale w miłości wieczystej 
nad tobą się ulitowałem, 
mówi Pan, twój Odkupiciel
Dzieje się ze Mną tak, jak za dni Noego, 
kiedy przysiągłem, że wody Noego
nie spadną już nigdy na ziemię; 
tak teraz przysięgam, że się nie rozjątrzę na ciebie 
ani cię gromić nie będę. 
Bo góry mogą ustąpić 
i pagórki się zachwiać, 
ale miłość moja nie odstąpi od ciebie 

i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, 
mówi Pan, który ma litość nad tobą. 

O nieszczęśliwa, wichrami smagana, niepocieszona! 
Oto Ja osadzę twoje kamienie na malachicie 
i fundamenty twoje na szafirach. 
Uczynię blanki twych murów z rubinów, 
bramy twoje z górskiego kryształu, 
a z drogich kamieni - cały obwód twych murów. 


Iz 54, 4.7-12

(Nie wiem jak dokładnie opisać ten fragment, ale wiem, że On przemawia przez niego do mnie. )



Podczas śpiewania Chwała na wysokości Bogu na Wigilii Paschalnej, zrodziło się w moim sercu jeszcze większe pragnienie- by być tylko przy Nim. 
Bo On jest i to wystarcza



Plus jeszcze jedno odkrycie
Odkrycie, czym charakteryzuje się miłość. 
Wiernością. 
To mnie urzekło, kiedy sprzątałam cały dom, czego nie lubię, szczególnie jak myłam białe drzwi (kto robi białe drzwi, przecież wiadomo, że widać na nich zabrudzenia!). Kocham ich, dlatego będę myła te głupie drzwi. I nie muszę się z tym odnosić i pokazywać. Cichą wiernością swoim obowiązkom daję miłość. 

Miłość to wierność
Miłość to obecność

A miłością można zmienić świat
w kilka chwil





środa, 1 lutego 2017

Rekolekcje ignacjańskie, czyli o tym, że może jednak zakon

Rekolekcje ignacjańskie, czyli o tym, że może jednak zakon


  Zobaczyłam na fejsie wydarzenie, rekolekcje SKB, klikam, czytam, patrzę w kalendarz, nie koliduje mi z niczym? Jadę.  

  Nie będę streszczać tutaj duchowości ignacjańskiej, była dla mnie ona nowym doświadczeniem. Dla niewtajemniczonych, rekolekcje odbywają się w ciszy. Ani słowa do nikogo. Podzielę się świadectwem, bo nie mogę tego nosić tylko dla siebie. 
Nawróciłam się, a podobno jestem osobą wierzącą, osobą niby żyjącą w żałości z Panem Bogiem. 
Ale Pan Bóg musiał mnie wywlec aż pod Poznań do klasztoru żeby mnie uciszyć i rozkochać w Sobie. Bo nasz Pan, jest Bogiem walczącym. Bogiem, który zaskakuje! 
Pojechałam na te rekolekcje w celu oderwania się od rzeczywistości. Odetchnięcia od tego z czym musiałam się zmagać w domu. 





A co nasz najmilszy Pan Bóg uczynił dla Swojej oblubienicy? 


Przede wszystkim
  W moim sercu, niby tak otwartym na Pana Boga, niby takim kochającym, a jakim niedoskonałym! Czuję, że Najświętsza Panienka wraz ze świętą Tereską wyjednały mi tę łaskę nawrócenia! 
Ile to czasu Pan Bóg musiał się ze mną namęczyć, ile razy to ja się się wściekałam na "Niego" a tak na obraz, jaki nosiłam Jego w sercu. Pana Boga złośnika, dla którego nie są w ogóle ważne moje pragnienia, że zrobi wszystko na opak, we wszystkim co się dzieje zrobi tak by zrobić mi na złość. Gdy odkryłam to, że widzę Go jako "Złośnika" opadły mi klapki z moich oczu i co najważniejsze- z mojego serca! 

  Stałam przed Nim, mówiąc Mu o swoich pragnieniach. To, że chce zostać lekarzem, czuję że gra mi to w sercu. Jak bardzo On to pobudził! jak On to rozpalił. Z jednej z rozmów z moim kierownikiem duchowym (to było jedyne 20 minut w ciągu dnia, kiedy mogłam rozmawiać), zapytał się mnie "A co będzie jednak jak Ci się uda?". To pytanie wbiło mnie w ziemię. Bo ja tyle alternatyw wymyślałam, tyle planów A,B,C.... X,Y,Z.. A co jeśli mi się naprawdę uda? Kiedy to JEST możliwe! Stanęłam po tej rozmowie przed lustrem, uśmiechnęłam się i "czy ja widzę przed sobą przyszłą pani kardiolog? panią ginekolog? panią pediatrę?" 
Zabrał mój strach, zabrał moje irytujące "nie wiem, co mam robić ze swoim życiem" a wlał i rozpalił jeszcze większe pragnienie ratowania życia! 



Jak miłosierna jest droga, którą Bóg zawsze nas prowadził, nigdy nie wzbudził we mnie pragnienia, którego by nie spełnił

Czyż nie pozwolił umrzeć Łazarzowi, chociaż Marta i Maria posłały do Niego mówiąc, że jest chory?... A na godach w Kanie, kiedy Najświętsza Panna prosiła Jezusa, by dopomógł Gospodarzowi domu, czyż nie odpowiedział, że Jego godzina jeszcze nie nadeszła?... Ale po próbie — jakaż nagroda! Woda zmienia się w wino... Łazarz zmartwychwstaje!... Podobnie postąpił Jezus ze swą małą Teresą; długo ją doświadczając, wypełnił wreszcie wszystkie pragnienia jej serca.
św. Tereska od Dzieciątka Jezus


         To jak rekolekcje powołaniowe, to może jednak zakon? 

"No jak trzeba to pójdę, ale wiesz Panie Boże..."

  Kiedy chodziłam sobie po ogrodzie i spotkałam siostry Nowicjuszki, które były takie PIĘKNE. Naprawdę, jedne z piękniejszych kobiet, jakie widziałam. I takie w duchu "kurde, mnie chyba też czeka taki los"... 
Po dniu walki, stanęłam w takiej wolności przed Najwyższym. Choć dobrze, wiesz, że nie umiem Ci się cała oddać w wolności , ale chcę to zrobić. 



"Pan jest dla mnie tak dobry, że nie potrafię się Go obawiać. Zawsze spełniał moje pragnienia, a raczej sprawiał, bym pragnęła tego, czym chciał mnie obdarzyć" 
                                                                         - św. Tereska 


  Kiedy po Eucharystii adorowałam Jezusa w sercu, westchnęłam i powiedziałam sobie w duchu,  no dobra,zostawiam wszystko, dawajta do karmelitanek (naczytałam się "Rękopisów" św. Tereski od Dzieciątka Jezus, które szczerze polecam!)
 Nagle ni stąd ni z owąd. Pojawił się (bez szczegółów, bez nazwisk) mój wizerunek w sukience ślubnej przy moim narzeczonym. Może wyda mi się to głupie, trochę magiczne, niezrozumiałe.
"że Cię nie opuszczę, aż do śmierci, tak mi dopomóż Panie Boże w Trójcy Jedyny prawdziwy i wszyscy święci" 
Szaleństwo miłości! Nie mogę się doczekać tego dnia, kiedy powiemy przed Bogiem sakramentalne tak i odtąd będzie nie nas dwójka, lecz Trójka! Chrystus, mój mąż i ja. Na Liturgii Eucharystycznej to On Sam  objawi nam Swoją miłość raz kolejny, ofiarując się za naszą nędzną, w porównaniu do Jego, miłość. Abyśmy to z Nim umierali dla siebie wzajemnie każdego dnia! 




Zdecydowanie mi za ciężko


Bracia, ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie. 
Flp 3,13


  Tak bardzo nie umiałam się pogodzić z moją przeszłością, cały bagaż, moich grzechów, zranień, też bagaż zranień innych nosiłam ze sobą. To był mój nieodłączny element. Zatrzymywało mnie to by pójść dalej. Porzuciłam to nareszcie. To wszystko mnie ograniczało. Chrystus odciął to ode mnie. Raz ciach i po sprawie. Nie ma. Oczywiście, pamiętam to, gdzieś nauka płynie z mojego doświadczenia, ale nie ma już tego na moich plecach. i koniec dyskusji. 

"Chwałą Pana Boga jest człowiek żyjący w pełni" 
św. Ireneusz z Lyonu 



A tu jedna z moich ukochanych pieśń, która grała w mojej duszy przez cały ten czas


  I tak trwaliśmy (i trwamy) w takiej Miłości, ja i Chrystus. On najczulej jak umie wypowiada moje imię
"Wtedy Jezus powiedział do niej (Zuzanno) Mario" J 20,16
Patrzy się na Swoją oblubienicę z miłością, tak jak spojrzał się na Jawnogrzesznicę, kiedy też płakałam u Jego stóp, kiedy ocierałam swoimi włosami Jego nogi, kiedy bez słów prosiłam by ulitował się nade mną. On na mnie się patrzy, Swoimi Oczami. Rozumiem już dlaczego celnik Matusz poszedł za Nim bez słów, gdy Jezus go zawołał. Kiedy Apostołowie zostawili wszystko i poszli za Nim.
Jego Miłość mnie ogarnęła i nic mnie z Jego Ręki nie zabierze. Wiem, że upadnę i potknę się nie raz na tej drodze. Lecz, czy mam ustać w podążaniu za Nim? Ta Miłość pociąga, moje serce rwie się do Niego. 


i za to ( i za inne cuda)
 chwała Panu



Ps.
Miłość naprawdę jest szalona!

czwartek, 12 stycznia 2017

.

.

      "Jezu otoczony rzeszą 
kalek, ślepców, trędowatych" 
            
 Fragment hymnu nieszporów z wtorku III tygodnia, dokładnie dwa pierwsze wersety




Bo moje życie to takie jedno bycie kaleką, ślepcem i trędowatą. 



Jestem kaleką

wg. sjp- kaleka to ktoś niedoskonały. Moim zdaniem dzisiejszy świat chce abyśmy byli doskonali, a co za tym idzie- samowystarczalni (nie mylić z niesamodzielnością, bo wypada żeby człowiek dorosły był człowiekiem samodzielnym) Bo jeżeli stajemy się samowystarczalni to jesteśmy egoistami. 
Sami siebie chcemy uzdrowić z tego kalectwa, a cóż, nie damy rady.  
Też będąc kaleką mogę się spokojne spotykać i żyć z innymi kalekami, bo jadą na tym samym wózku co ja. 
Z ostatnich moich przemyśleń, na które naprowadziła mnie moja przyjaciółka M. Trzeba kochać kalectwo innych. Pokochać kalectwo ukochanych osób. 


Jestem ślepcem

Przyznaję się do tego. Nie widzę tego dobra, które jest w moim życiu, często marudzę i myślę o rzeczach, które mnie przerastają- "nie będę szczęśliwa, jeśli tak nie będzie". Tych najpiękniejszych drobnostek, które mnie spotykają każdego dnia. Staram się nad tym pracować, wypisuję sobie codziennie wieczorem w moim zeszycie "dobra dzisiejszego dnia". Uwierzcie mi, że nie spotykają mnie spektakularne rzeczy. Wczoraj to była rozmowa z moją siostrą o muzyce liturgicznej. A dzisiaj to był spacer jak wracałam z pracy. 
Odkąd zaczęłam zauważać, tak naprawdę, pierdoły w moim życiu. Zaczęłam być bardziej wdzięczna. Lubię być wdzięczna. 


Jestem trędowata

(i nie chodzi mi tu o chorobę Hansena)
Moja trędowatość polega na tym, że mam w sobie pewną słabość,rana z przeszłości, która mnie dręczy. Mogę nawet rzecz, że jestem nią naznaczona. Idzie ze mną przez całe me życie? Często przez nią się poddaję. Ale potem (och, całe szczęście!) dochodzę do wniosku, że mam przestać żyć? Uczę się to oddawać Panu, by On to przemieniał, ale też staram się to kochać, by inni mogli to pokochać





I w tym wszystkim stoję taka ja.
 I stoi On. 
Stoi i się uśmiecha do mnie
z Miłością 
i mówi-
właśnie taką Ciebie
chcę
chcę byś była 
święta



Podrzuczam playliste na jutubie, którą się zachwycam od wczoraj
COŚ PIĘKNEGO

dobrego wieczoru :) 



 Za każdym razem jest tak samo jak zaczynam pisać. Zdaję sobie sprawę, że zupełnie tego nie umiem, ale mimo wszystko lubię to robić. 

niedziela, 27 listopada 2016

Słyszę pierwsze kroki

Słyszę pierwsze kroki


Cicho! Ukochany mój! 
Oto on! Oto nadchodzi! 
Biegnie przez góry, 
skacze po pagórkach.
                          Pnp 2,8

Cicho! 

Aby odciąć się od tych krzyków świata, na czas Adwentu odcinam to, przez co chyba marnuję najwięcej czasu,czyli przez facebooka. Chcę usłyszeć ciszę, w której przyjdzie cicho jak złodziej nasz Pan. Pozostaje mój instagram, email i może to co czasem wrzucę tu na bloga. 

Oto On! On nadchodzi! 

Bardzo lubię czas Adwentu, czas wstawania na roraty (nie zawsze jest to proste), czas postanowień, czas decyzji, czas zmian. Co do zmian, Pan Bóg wlał mi ogromne pragnienie odmienienia mojego serca. Mam ogromny bałagan, egoizm i  zanieczyścił moje życie. Trudno mi jest już trochę się w tym wszystkim połapać, zagubiłam się gdzieś. Ale! On mnie już chwycił za rękę i prowadzi mnie trochę po ciemku (a może to ja boję się otworzyć oczy), bo nie wiem co dla mnie szykuje. Wiem jedno, coś pięknego :) 

Pisarka ze mnie słaba, ale mam nadzieję, że w tym potoku słów i mętliku zdań uchwycę to, co przeżywam, co odkrywam. Chciałabym się dzielić tym jak ja m.in odkrywam i uczę się swojej kobiecości. Jak odkrywam piękno relacji. Piękno innej osoby. Jak uczę się miłości, wierności i przebaczania. Jak ożywcze Słowo, naszego Pana, przenika moje wątłe serce i zapala je do walki. 

Biegnie przez góry! 

Choć mam słabą kondycje, bardzo chcę biec za Nim. Nie chcę marnować życia. Chcę biec tam, gdzie On mnie prowadzi. 


Pan Bóg - moja siła, 
uczyni nogi moje podobne jelenim, 
wprowadzi mnie na wyżyny
Ha 3,19
Copyright © 2016 Między słowami , Blogger